Aktualności

„W Ochmanowie na kilku kontynentach”, czyli felieton Leszka Rafalskiego

W Ochmanowie na kilku kontynentach

Znany artysta lubił mawiać, że pije tylko trzy razy w roku: na sylwestra, na urodziny i… kiedy ma ochotę. Prawdziwi golfiści mają podobnie, też lubią trójkę i trzy razy wychodzą na pole: na inaugurację sezonu, na pożegnanie sezonu i… kiedy mają ochotę, a ochotę mają zawsze.

Prawdziwemu golfiście żaden kalendarz nie jest potrzebny, bo po co miałby w nim zaznaczać kiedy rzuci wyzwanie 18 dołkom i kolegom, skoro wiadomo, że o każdej porze wszystkie jego drogi prowadzą na pole. Oczywiście są na tej drodze drobne przeszkody typu praca, nauka czy odbiór dziecka z przedszkola, ale żadna nie może równać się z marzeniem, że właśnie dziś trafię hole in one i wszyscy będą o tym mówić.

Nawet grudniowe śniegi czy styczniowe deszcze nie osłabiają marzeń, co najwyżej przesuwają je na czas wiosenny i kierują graczy na symulatory. To słowo dla golfistów jest jak Gwiazda Betlejemska. Jego siła przyciągająca gwałtownie rośnie w okresie, gdy pole nadaje się wyłącznie do podziwiania, a wstęp wolny mają tylko kaczki i zające.

Tak jest teraz w Ochmanowie pod Krakowem. Symulator przyciąga stałych graczy należących do Royal Kraków Golf & Country Club, a także odwiedzających Małopolskę miłośników tej pięknej gry, którzy zbyt długo na golfowym głodzie nie mogą wytrzymać.

Na symulatorze ćwiczą, by lepiej poznać swoje błędy, poprawić technikę i udoskonalić grę przed kolejnym sezonem. W tym roku mogą nawet podśpiewywać „Dał nam przykład Adrian Meronk, jak zwyciężać mamy”. Tu mała dygresja – światowe sukcesy Adriana i jego siódme miejsce w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na najlepszych polskich sportowców w 2022 roku przypomniały, że golf to nie tylko przyjemna rekreacja. To także bardzo popularny i ceniony w świecie sport, który uprawia ponad 150 milionów ludzi w każdym wieku i na wszystkich kontynentach.

Zanim nastąpi otwarcie sezonu można na symulatorze w Ochmanowie zagrać w Międzykontynentalnej Lidze Golfa „Indoor Golf”. Pod tą skromną nazwą kryje się zabawa, turniej na trzech polach w różnych częściach świata. Nie wyjdzie nam na polu w USA to śmigamy do Azji albo do Szkocji, bo golf nie zna barier ani granic.

Opuszczając symulator warto rzucić okiem na ochmanowskie pole, wciąż jeszcze kuszące nowością, zaskakujące kolejnymi nasadzeniami drzew i krzewów, wystarczająco atrakcyjne, by nawet zaawansowanym graczom postawić trudne warunki. I sponiewierać każdego, kto na tym pagórkowatym, a miejscami górzystym terenie zapomni o odpowiedniej strategii i taktyce. Na większe emocje mogą także liczyć specjaliści od topienia piłek – gwarancje daje poszerzony zimą staw.

Ten obiekt czeka na gracza, który jako pierwszy podczas zawodów zaliczy 18 dołków w 72 uderzeniach. Par pola – to jest aktualne wyzwanie!

Leszek Rafalski